Mam wielką prośbę o podpowiedzenie jak napisać pismo do sądu o ograniczenie praw rodzicielskich oraz o ustanowienie nas jako rodzinę zastępczą dla 14 letniego brata męża.

Szukam i szukam i nie mogę znaleźć, nie wiem czy można w jednym piśmie napisać o te dwie sprawy czy każdą osobno.

Po krótce opiszę naszą sytuację.

Moja teściowa zmarła 2 lata temu na raka, zostali wtedy z ojcem 12 i 17 letni bracia męża.

Na chwilę obecną , młodszy brat męża mieszka z nami od grudnia 2008. Zabralismy go od teścia, który znęcał się nad nim psychicznie i fizycznie.

Zresztą starszy mieszka u nas na budowie, bo ojciec też się nad nim znęcał fizycznie i psychicznie.

Teraz toczy się postępowanie w sądzie o znęcanie się nad tym mlodszym chłopakiem przez ojca, ale była u nas pani kurator i powiedziała, że musimy szybko do sądu napisać o ograniczenie praw i o rodzinę zastępczą.

Stąd moja prośba do Was o to.
Będę bardzo wdzięczna za pomoc.



Cześć dziewczyny.jestem tu nowa i nie wiem nawet czy tu ,gdzie piszę jest dobrze.
otż tez jestem samotną matką mam synka 9 miesięcznego i czekam na termin sprawy o alimenty. Chciałabym tez załozyć ojcu sprawę o ograniczenie praw rodzicielskich -czytałam Wasze wypowiedzi a ja pogrzebałam też trochę w ustawach i do ograniczenia praw wystarczy to,że rodzice nie mieszkają razem ,a także ,ze nie potrafią ze sobą rozmawiac- ale nigdzie nie moge znaleźć wzoru pisma o ograniczenie tzn znalazłam jedno ale tam pisze ,ze wnioskuję tez o kuratora (czego nie rozumiem ).bardzo prrosze dziewczyny może któras z Was przesłałaby mi taki wzór?
Poza tym to chcialam napisać wam ,że jestem tymi sprawami po prostu PRZERAŻONA tym bardziej,że ojciec dziecka jak dowiedział się,że złozylam taki pozew zaczął mi grozić .Nie mam dosłownie siły choć wiem,że musze te sprawy uregulować (( a przypuszczam ,że to dopiero poczatrek najgorszego to bardzo msciwy człowiek ,wyznający zasadę ja moge wszystko ,a ty nic.Nie mam siły już pisac o tym wystarczy ,ze od rana do nocy zadreczam sie myslami.
dziewczyny ,gdyby któras mogła mi pomóc w przesłaniu wzoru wniosku o ograniczenie praw rodzicieslkich byłabym ogromnie wdzięczna.
mój adres:
asia5736@wp.pl

Pozdrawiam serdecznie wszystie samotne MAMY:)



@Vlado

Kiedy szedłem do bierzmowania, mniej więcej od 3 lat wiedzieli, że już prędzej uwierzę w historyjkę o 12 bogach na szczycie Olimpu niż o człowieku-Bogu, który przez swoją śmierć zbawia świat.
Co kto woli...

Ale to jakoś im nie przeszkadzało w wysłaniu mnie na przygotowania do bierzmowania. Nawet nie pytałem o powód, po prostu się pogodziłem. Potem wielokrotnie dawałem znać co myślę o tej wierze oraz o moim księdzu (który był typem pijaczka-pasibrzucha).
Czyli jakim? Nie był szczupły, więc na pewno był pazerną świnią, bez opamiętania obżerającą i opijającą się czym popadnie? Krzywdzący stereotyp...

Ja sam wolałem już dostać ten sakrament i mieć spokój od kościoła, niż w przyszłości płaszczyć się przed jakimś proboszczem czy biskupem i prosić o ślub.
Rozumiem, że jak nie będziesz mógł czegoś sięgnąć, to też nie będziesz się płaszczył i nie poprosisz o podanie, tylko sam podniesiesz? Może inaczej - jak będziesz stał w kolejce po dowód czy inny dokument, to również nie poprosisz, bo to byłoby płaszczenie?
Proszenie jest formą zainteresowania w tym wypadku.

Doszło nawet do tego, że była odpowiedź na ocenę z jakiegoś tematu, np. "powiedz co możesz zrobić by być bliżej Boga". Dla mnie to było śmieszne, ale trzeba było coś ściemniać, a w duchu po prostu spadałem z krzesła, tarzałem się po podłodze, opluwałem monitor i wszystko co jeszcze można robić ze śmiechu tongue_prosty.gif
Co jest śmiesznego w tym temacie?

Po mojemu to lepiej, żeby z 10 przystępujących świadomie do sakramentu 10 przyjęło go z godnością i radością, niż żeby na 100 małych dzieci 1-2 rozumiało co się wokół niego dzieje. Niestety kościół musi dbać o swoje finanse, dlatego od początku wciąga każdego w swoje "sidła".
Sztandarowe i chwytliwe hasełka... Ja nie płacę za kolędę, nie daję często na tacę i nigdy tego nie czyniono w moim domu, a jednak mnie nie wyrzucono, ani nie usiłowano przekonać, bym portfel otworzył więcej niż kilka razy w wykonaniu kapłanów starszej daty... No, ale skoro postrzegasz ludzi w tak jednopłaszczyznowy sposób, to w tym temacie nie przyjmiesz moich argumentów.

I ten pobyt nad morzem zapamiętam na pewno na dłużej niż kawałek opłatka, który nie miał dla mnie wtedy właściwie żadnego znaczenia (w sumie teraz też nie ma, ale szanuję osoby, które wierzą, że to coś więcej).
Jak widzisz, mogłeś żyć już wtedy wg. własnych przekonań... Może nie w pełni, ale w dużym stopniu.

Kłóciłbym się czy rodzice wiedzą lepiej zapisując nieświadome dziecko do pierwszej komunii. Patrząc na frekwencję w kościołach w porównaniu do liczby "wiernych" to nie sądzę tongue_prosty.gif
No to się kłóć, lecz fakt pozostaje faktem - do pewnego momentu, a nawet do pełnoletności, rodzice trzymają nad tobą władzę i wybierają według własnego uznania, co jest dla Ciebie lepsze. Zawsze można wystąpić o ograniczenie, zawieszenie lub odebranie władzy rodzicielskiej w tej materii.

No właśnie i wg mnie pieniądze zdominowały też sakramenty. To staram się cały czas pokazać. Po co tak wcześnie "wciskać" dziecko do Kościoła, gdy ono wtedy ma w głowie zabawę i prezenty.
... Żeby chociaż spróbować mu wpoić więcej, niż mieści się w dziecięcym móżdżku? A nuż odkryje coś więcej niż dobra zabawkowe? Ja nie dostałem ton zabawek, laptopów, quadów i (zapewne już niedługo) małych helikopterów i jestem za to niezwykle wdzięczny, bo (także) przez to nie wyrosłem na rozkapryszonego dzieciaka. Nie miałem wszystkich klocków lego jako chciałem, więc w późniejszym okresie też potrzeby miałem o wiele mniejsze od przeciętnego rówieśnika, który chciał mieć wypasiony komputer i tony gier, więc także za to jestem wdzięczny.

Wszyscy wiemy, że prawo jest po to, żeby je łamać.
Doprawdy...? Mało ciekawe podejście.

Skoro jest wielu ludzi łamiących kodeks karny, to tym bardziej znajdą się rodziny, gdzie pojęcie wolności jest nieznane.
Nie wypowiadaj się o rzeczach, o których nie masz pojęcia. Najpierw przeczytaj. Art. 95 ust. 1 i 2.

Wydawało mi się, że wszędzie widziałem zawsze 98%. No nieważne, teraz sprawdziłem i 89% Polaków jest ochrzczonych w obrządku rzymskokatolickim.
To akurat była mało istotna część zdania.

Wg mnie to jednak należenie do jakiejś wiary "od zawsze" raczej ogranicza poglądy niż pozwala je kształtować. W końcu KK narzuca jakiś sposób postrzegania świata.
Rodzice też narzucają jakiś sposób postrzegania świata. Normalna rodzina nauczać będzie, że zabijanie czy kradzież jest zła, a dziecko przestępczej pary będzie wychowane w tym, że może spełniać swoje zachcianki, bo dobro drugiego człowieka się nie liczy... To dowód, że rodzice są źli i ograniczają poglądy?
Powiem więcej - wszystko i wszyscy, co znajduje się w rzeczywistym świecie (o ile realny świat istnieje), ma na nas jakiś wpływ i narzuca nam postrzegania świata... Podobnie jak nasza psychika, przez którą zawsze w jakimś stopniu oceniamy człowieka po wyglądzie.

No bo prawda jest taka, ze niektórzy katolicy traktują świętych jako takich małych bogów, do których się należy modlić.
Najwyraźniej więc łamią tym pierwsze przykazanie ergo nie są chrześcijanami de facto. I to niektórzy, a nie sama wiara, jak pisałeś...

Jest święty od znalezionych przedmiotów, chorób, patron tego i tamtego. I klepią do nich jakieś modlitwy czy litanie, zamiast skupić się na Bogu.
Tajemnica wstawiennictwa - jeszcze jest coś takiego. Uprasza się o łaskę wstawiennictwa osoby kanonizowane, ale modli się jeno do Boga. Dla uproszczenia mówi się, że modli się także do Maryi.
Problem pojawia się, gdy takie prośby zamieniają się w modlitwę i osiągają priorytet...

Trochę mi to przypomina bożków greckich, gdzie jeden był od deszczu, drugi od pomyślnych łowów i jeszcze setki innych, a każdy modlił się do tego, do którego mu się podobało.
Bożkowie to nie święci. Święci nie mają mocy - moc ma Bóg i obdarowuje nią kogo zapragnie... W końcu ma być wszechwiedzący i nieomylnie, nie?

Ja ideę świętych postrzegam tak, że są to wzory do naśladowania dla ludzi, a niekoniecznie obiekty modlitw.
To dobrze, bo ja również.

Jak widzę, że ludzie się modlą do JPII, to kwituję to tylko lekkim uśmieszkiem.
Modlą, czy proszą o łaskę wstawiennictwa, co nazywa się tylko dla uproszczenia, choć błędnie, modlitwą do świętego?
Zresztą proszę - tutaj masz mały artykuł.




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Wzór na ograniczenie praw rodzicielskich
h22o